CZYM ZIMA JEST

Zawładnęła nami. Otoczyła nasze życia powłoką wody zmrożonej. Przysporzyła wzrokom błyski światła zbyt jasne. Podarowała skórze bolesne doznania. Zima.



Być może czasem który minie. Wspaniałym przeżyciem z nią związanym. Bezlitośnie podłym mrozem na zewnątrz zastanym. Krajobrazem niekończącej się bieli. Nazwać ją ogromną zaspą, dezaktywującą przemieszczanie, na drodze spotkaną. Orłem na śniegu w marzeniach tworzonym. Zima to pojazd który, próbując wykręcić, niechybnie toczy się na wprost, hamując. Szalik który obserwuję, ciepłem tulący Twoją piękną twarz. Garścią powietrza siejącą popłoch w obu płucach. Szklanką ciepłej czekolady wypitą przy pracującym grzejniku. Zima boli nasze ciała. Zima błyszczy pięknem. Czym więc zima jest?

Porą roku zabójczą dla bezdomnych. Przygarniętych do przechowalni na dni kilka. Wracającymi wreszcie na stare śmieci. Dosłowne. Zamarzających blisko naszych mieszkań cicho. Oczy szeroko zamknięte powiekami trzęsącymi się temperaturą. Umierającymi mrozem wybitnie ich paraliżującym. Kurtkami, które nas otulają. Pragnących nareszcie w domach ciepłem namacalnym być uraczanymi. Szanującymi własną temperaturę ciała. Czy zima jest zła? Jest zbędnym uciążeniem natury? A może jej nieodzowną częścią? Na mroźnej ścianie domu opieram się czując ją. Trwa.

Dodano: 6 Jan 2009

SŁUŻYĆ KŁAMSTWEM

Kłamiesz. Kłamałem? Nie kłamiesz. Tak twierdzisz. Lecz kłamiesz. Jak my wszyscy. Czynimy grzech. Kłamiemy celowo, kłamiemy nagle, kłamiemy nie zawsze zdając sobie z tego sprawę. Nas też okłamują. Bezczelnie, bezwstydnie, powszechnie. Politycy, ekonomiści, najbliżsi. Dlaczego fakt ten przeszkadza nam tak zaskakująco nieznacznie?



Słysząc pytanie, o tym czy paskudna zupka legendarnej teściowej smakowała dobrze, bez zastanowienia zakomunikujemy odpowiedź twierdzącą. Znając bardzo możliwe czarne scenariusze słuchać będziemy starannie uspokajających głosów naszych wybawców. Miniemy się z prawdą z przyczyn koniecznych. Nie zdążymy nawet uwierzyć w przeciwieństwo prawdy bo tego nie wychwycimy. Sycimy się prawdą i prawd imitacjami. Potrzebujemy wiary w słowa które nas otaczają. Czyżbyśmy, okłamując innych, tak dobrze zdawali sobie sprawę z wielkiego nakładu sił wymaganemu przy rozszyfrowywaniu trudnej rzeczywistości?

Czy kłamstwo jest zawsze złe? Czy tak potępiane symboliczne łżenie posiada jedynie czarny odcień bez żadnych jego kolejnych pododcieni? Stwierdzić jak wiele dobra zostało rozpowszechnionego dzięki konkretnemu kłamstwu to znaczy skłamać? Nie wiem ile jeszcze razy prawda okaże się przegraną. Nie wiem czy życie z samą tylko prawdą otaczającą nas byłoby życiem prawdziwym. Wiem za to że kłamstwo jako narzędzie służyło nam od zawsze. Służy dalej i służyć będzie. Z wszelkimi tego konsekwencjami. I dobrodziejstwami. A ja? Ja kłamałem.

Dodano: 2 Jan 2009

PRZESKOK

Planeta nasza malutka, okrążając gwiazdę chemicznie potworną słońce, do początku się zbliża. Następnego początku podróży niezmiennej, tą samą ścieżką wyznaczonej. Tak kończy się rok, kolejny. Kolejny raz strefy czasowe oświetli błysk święta hucznego. Miliardy w nowe wkroczą. Miliardy nadziei cień, na kilka minut choć, dostaną. Imprezy huczne, zabawy drogie, przedsięwzięcia ambitne zapełnią pijany czas szaleństw i marzeń snucia o potędze dwa tysiące dziewiątego.



Milionów dziesiątki potraw, przysmaków, deserów, win, szampanów, wód-ek, Johny Walker'ów czy fajerwerków w magazynach oczekujących na hedonistyczne zmarnowanie. Setki tysięcy pracowników korzystających z dobroci żniw sylwestrowych. Miliony szpitali otwartych na, bardziej niż pewne, wypadki samochodowe, ręce okaleczone, ciała poparzone, ubytki nieodzowne. Zazdrość sytości z ekskluzywną śmietanką kontrastować będzie.

  • Wiecznie żywe dźwięki spod znaku karnawału, donośne zbyt, chcące bębenki rozsadzać stanowczo
  • Strumienie alkoholu wylewane jak woda, pochłaniane w ilościach ponadbardziejnieprzeciętnych
  •   Imprezowy dreszczowiec antylektualny, mający na celu porażać widowiskowością, tandetny i przerysowany
  • Rywalizacja showbiznesowych mocarstw, zakończona porażką zarówno Polsatu jak i TVNu
  • Pochwały wymagających klientów którzy "bawili się przecudnie!", lecz co innego będą w stanie stwierdzić...
  • ...o 400 zł zainwestowanych w bilet na sytą potańcówkę, sprawy groszowe
  • Przechwałki innych stolic świata o ładniejszym odpalaniu garnizonów petard
  • Nagłe olśnienia poranne o istnieniu - eur%ka! - 2KC
  • Niekończące się wiadomości tekstowe karzące wierzyć iż oto rok cudów nadchodzi



Studiując powyższe argumenty nie pozostaje mi nic innego jak cieszyć się szczęściem tych, którzy przeżyją ten cudowny czas szampanizacji, potu zbędnego wyzbywania oraz najpiękniejszych chwil w waszych życiach. W końcu Krzysztof Ibisz umili ten zacny czas tak jak to tylko umie bo umie dużo, a nawet dużo więcej. Zużyte głowy nazajutrz przestaną boleć też kiedyś. Chwila oddechu czekać nas będzie. A potem... Nic tylko gnanie za życiem. Przeskakujemy! Już prawie północ. Pięć, cztery, trzy, dwa...

Dodano: 27 Dec 2008

NAGŁOŚĆ

Grzesznie bądź mądrze. Starannie czy nagle. Pokusą lub rozsądkiem. Rozumem a niemyślą.



Mając możliwość prawdziwie własną - niezależny Twój wybór toru - wybierzesz rozwiązanie prawidłowe, słuszne, społecznie pożądane i bezpieczne czy też może jednak na wybór opcji dwa,  niezbyt normalnej, ryzykownej wręcz lecz kuszącej piekielnie nastawisz swój chwiejny jakże system działania? W chwili tej, dręczącej tak. Z aktualnymi pragnieniami. Z aktualnymi doświadczeniami. Wybierając to. Lub to. Czas nagli. A pokusa nie mija. Rozsądek próbować chce trzymać Cię chłodno. Takie momenty, gdy sekundy wirują a myśli falują. A Ty? Czego trzymasz się teraz?

Dodano: 26 Dec 2008

MOKOŁAJU, TO NAPRAWDĘ TY?!?

Jako że biegną święta, wypadałoby ponarzekać na ewentualne skarpetki opakowane w staranne torebki.



Autor dał się skusić na zdradę. Stanu zdradę. Stanu faktycznego, rzecz jasna, zdradę. Zostać kopią Mikołaja Świętego; pogadać o prezentach ze względu na kryzys finansowy skromnych z I-klasistami którzy, przyznajmy szczerze, wyczuli szybko że młody ten Mikołaj jednak jest; dostać przygotowany przez edukacyjną machinę worek pełen... Dziewczynkom wręczyć tradycyjne, shumanizowane lalki - wszystko-potrafiące cuda nieskromne - a chłopcom - o zgrozo - plastikowe pistolety którymi Świętego zastrzelić w tylko im znanym afekcie, z bananami na twarzy, próbowali; ponarzekać przy kolędach na ubogą znajomość betlejemskich hitów ojczystych oraz obiecać sobie lekturę i szacunek Reja, Mikołaja Reja, z Nagłowic, pisarza. Pomarzyć. Święta na mrożących krew w żyłach gorących Karaibach przepracować, ach. Piach.

Dodano: 22 Dec 2008

TO, CO PO 2008

Cóż to był za rok. Któż by pomyślał o zakończeniu tegoż dwunastomiesięcznika w aktualnych nastrojach równo rok temu. Jak mocne think-tanki zniosłyby myśl o konsekwencjach drobnego początkowo kryzysu na tak wielką skalę niedługo później.



Kto przewidzieć mógł załamanie w skali tak globalnej, o jakim świat jeszcze nie słyszał. Czy przewidywania tak wybitnych osobistości o kryzysie zaledwie kilku banków, później całej Wall Street a jeszcze później jedynie usług związanych z finansami; co okazało się być jedynie początkiem góry lodowej, olbrzymiej; można było z łatwością podważać? Jakiż szaleniec mógł wyobrazić sobie świat w którym państwo, największa potęga demokratycznej bajki, konsekwentnie przejmuje kontrolę nad najbogatszymi instytucjami bankowymi, rozważa finansowe wsparcie największych wolnorynkowych koncernów samochodowych na ziemi oraz, z niewyobrażalnie koniecznych przyczyn, planuje następne kroki gwałcące podstawy nowoczesnego kapitalizmu rynkowego. A do tego wszystkiego coraz bardziej uzależnia się od kapitału chińskiego, a więc państwa, które już niedługo stanie się najpotężniejszą korporacją dyktującą zachodniej cywilizacji własne zasady gry. Nie mówiąc o dramatycznie śmiesznej już roli Europy w losy globalnej wioski.

Nasz świat, "Zachód", gnie się pod własnym naporem, tzn. globalizmem - siecią potężnych zależności która konsekwentnie niczym kostki domina spycha, niszczy i rujnuje wszystkie najważniejsze zachodnie gwarancje stabilności - zamieniając tą rzeczywistość w niemożliwą do przewidzenia jazdę pełną nieznanych jeszcze wad kolejką rollercoaster. Nowe czasy, prócz najgłębszej zapaści finansowej w historii świata, przynoszą coraz większe potrzeby eksploatacji planety poprzez potrzebę życia wg. "ludzkich" standardów coraz bardziej świadomej swoich praw i możliwości populacji ogólnoświatowej, niedobór zasobów naturalnych, pogłębianie różnic w mentalności społeczeństw, ogromne więc ryzyko wojen czy umacnianie i oddzielanie antyzachodniego wschodu na skutek obserwacji agonii giganta.

Fundament taki jak kapitalizm czy demokracja w świecie nie-zachodnim już teraz staje się czymś co niszczy, co jest niewskazane, czego potrzebna jest przeciwwaga. Z czymś, z czym należy walczyć. Wielu, słusznie zresztą, twierdzi że wiek XXI nie rozpoczął się ani w roku milenijnym, ani 11 września roku pamiętnego; prawdziwie nowy wiek rozpoczyna się teraz, kiedy nie mamy - jako ludzkość - planu który podpowie jak żyć w nowych czasach. Rok 1914 XXI wieku. Stare schematy funkcjonowania społeczeństw to tylko słodkie wspomnienie przeszłości. Najznamienitsi zawodzą. Ostra jazda bez trzymanki właśnie się rozpoczyna. Żegnaj świecie bliskim ideałowi. Witaj nowa epoko.

Dodano: 19 Dec 2008

 
 
<